Czasem dopiero kiedy coś się kończy, zdajemy sobie, sprawę jaką to miało wartość. Podobnie jest z ludźmi, których Bóg, Los czy inna siła postawiła na naszej drodze. Dopiero wtedy, kiedy odchodzą, zdajemy sobie sprawę, jakie miały znaczenie, jak wpłynęły na otaczającą społeczność i jaki wpływ miały na historię tę własną i tę szerszą.

Niedawno pożegnaliśmy osobę, która bardzo dużo znaczyła dla raczkującej branży kominkowej. Wiesław Bartnik – założyciel, twórca firmy Parkanex, niewątpliwie był osobą, z którą spotkało się wiele osób działających w branży kominkowej na początku naszego wieku. Do dziś jego idee zostały w tej czy innej formie. Parknex, Galeria Kominków, funkcjonują do dziś i są rozwijane.

Osobiście miałem przyjemność ostatni raz rozmawiać z Wiesławem Bartnikiem podczas targów kominkowych w Lipsku. Pomimo choroby miał plany nie tylko na rozwój firmy, ale i na dalsze życie. Widać było w nim tę siłę, z jaką budował swoją firmę i dzięki której odcisnął ślad na całej polskiej branży kominkowej. Bo to, że zostawił swój ślad i swój wkład, jest niewątpliwe, choć nie zawsze od razu zdajemy sobie z tego sprawę. Podczas rozmowy z Oliverem Bartnikiem – synem i sukcesorem Wiesława, w moich wspomnieniach powróciły obrazy, chwile spędzone z Wiesławem. Pamiętam, jak na pierwszych targach kominkowych w Poznaniu mieliśmy stoiska obok siebie. Parkanex pokazywał się na bardzo ciekawym, dużym stoisku i Wiesław Bartnik był tam bardzo aktywny. Podczas jednej z rozmów, gdy siedzieliśmy u niego, zaproponował mi, że kupi ode mnie magazyn Świat Kominków. Obaj wiedzieliśmy, że jest to nierealne, ale wtedy zrozumiałem, że idziemy dobrą drogą, że to, co robię, ma wymierną wartość i sens. To dało mi dużo energii, z której czerpałem przez wiele lat. Nawet powiem więcej, ta energia trwa we mnie do dziś i pozwala aktywnie działać dla dobra naszej branży. Dziś, z perspektywy czasu, myślę, że to była ta jedna z ważniejszych rozmów. Inne wspomnienia kojarzą mi się z osobami, którymi otaczał się Wiesław. Kto nie pamięta kultowego właściciela firmy Invicta – Jean-Pierra Dupire. Jego dredy i wizerunek łatwo mi przywołać we wspomnieniach.

Nie mam złych wspomnień o śp. Wiesławie Bartniku, mimo różnych sytuacji, nawet kryzysowych, potrafił zawsze odnosić się z szacunkiem do innych. Zostanie w mojej pamięci z tym pełnym uśmiechem, poczuciem misji. Mówi się, że o zmarłych mówi się dobrze albo wcale. Ja mogę mówić tylko dobrze, bo spotkania z Wiesławem są żywe w mojej pamięci i wywołują uśmiech na twarzy.

Wszystkich zapraszam na rozmowę z Oliverem Bartnikiem, razem powspominamy śp. Wiesława Bartnika. Mówi się, że osoba żyje tak długo, jak trwa o niej pamięć. Niech żyje w naszych wspomnieniach i rozmowach. Podzielmy się swoimi wspomnieniami o ludziach, którzy odeszli, a przewinęli się na łamach historii kominkarstwa i zduństwa.

Dariusz Marciniak