Przegląd mediów zagranicznych

K&L Magazin

16.05.2023

Cena pelletów w maju jest stabilna

W maju, według DPI (niemiecki instytut pelletu), 1 tona pelletu kosztowała w Niemczech średnio 359,41 Euro (1.626 zł według kursu NBP). Cena pelletów pozostaje stabilna i jest o 8% niższa od ceny sprzed roku.

Ceny pelletów sprawiają, że nadal są one korzystną alternatywa dla paliw kopalnych. I tak, cena 1 KWh energii z pelletów wynosi 7,189 centów, a to przy koszcie energii z oleju opałowego jest o 19% taniej, a w porównaniu z energią z gazu ziemnego aż o 45%. Wprawni nabywcy wykorzystają ten czas na napełnienie magazynów domowych.

Niestety, przepisy budowlane dyskryminują ogrzewanie drewnem i pelletami. Zwrot energetyczny nie może odbywać się kosztem posiadaczy domów, a przepisy muszą uwzględniać koszty i bezpieczeństwo dostaw lokalnego paliwa.

W cenach pelletów można zaobserwować regionalne różnice. Przy dostawie 6 ton na południu kraju cena 1 tony wynosi 354,85 Euro, w centralnych regionach 356,37 Euro, a na północy i na wschodzie Niemiec wynosi 356,32 Euro.


K&L Magazin

16.05.2023

Skąd pochodzi drewno na pellety?

W Niemczech pellety drzewne pochodzą z wiórów i pozostałych odpadów, które powstają w wyniku obróbki drewna. Drewno o jakości używanej w budownictwie i meblarstwie nie jest wykorzystywane w produkcji pelletów.

Coraz więcej posiadaczy domów rezygnuje z kopalnych paliw, takich jak olej opałowy i gaz. Doskonałą alternatywą są systemy ogrzewania wykorzystujące pellety. To rozwiązanie jest korzystne dla klimatu i dotowane.

Opowieści, że w Niemczech wycina się drzewa tylko po to, aby z ich produkować pellety, jest absolutną bzdurą – twierdzi Martin Bentele, szef DPI.

Drewno używane do celów budowlanych czy meblarskich ma zbyt wysoką cenę, aby go spalać. Pellety w Niemczech są produkowane wyłącznie z drewna odpadowego. To sprawia, że drewno, które nie nadaje się do innego, lepszego celu, jest optymalnie wykorzystane. Im więcej drewna jest wykorzystywane do innych ekologicznych celów, tym więcej pozostaje odpadowego surowca do produkcji pelletów. Mimo wojny na Ukrainie i wyższych cen energii, ceny pelletu są znowu stabilne. Co istotne, w Niemczech rośnie zainteresowanie ogrzewaniem pelletami, ponieważ nie ma obaw o dostępność paliwa. Wciąż jest wystarczająca ilość odpadowego drewna, aby powstawały pellety, a w roku 2022 wykorzystano zaledwie 15% resztek tartacznych. Każdy, kto myśli o instalacji korzystnego dla klimatu ogrzewania pelletowego, powinien skorzystać z profesjonalnego doradztwa.


KERAMISCHE RUNDSCHAU 1/2023

Książka dla dzieci o zduństwie

Nigdy nie jest za wcześnie, by zaczynać. Aby już małe dzieci zainteresować rzemiosłem zduńskim, firma HOXTER wydała atrakcyjną książeczkę dla dzieci, która została przetłumaczona również na język niemiecki.

OPA OFENBAUER UND DER KATER FAULPELZ (dziadek-zdun i kocur leniwy futrzak)

Tekst Klara Smolikova, Grafika Komara, Tłumaczenie z języka czeskiego Maria Lisa, Hoxter

Ilustrowana historia, neutralna i nie wskazująca na konkretną markę, opowiada o rodzeństwie, które z powodu awarii prądu jedzie do dziadka na wieś. Dziadek ma piec, który grzeje bez prądu. Dziadek jest również doświadczonym zdunem, który pokazuje dzieciom, jak buduje się piec kaflowy. Tak więc przy okazji dzieci dowiadują się, jak wszechstronne i potrzebne jest rzemiosło zduńskie. Ta książeczka została przez firmę Hoxter bezpłatnie rozesłana do przedszkoli w Czechach i na Słowacji oraz do firm zduńskich. Teraz projekt wspierają również KOV oraz VEUKO. Wydawnictwo było dystrybuowane zdunom bezpłatnie na stoisku Hoxter na targach WoF w Lipsku.


K&L Magazin 3/2023

DOM I PIEC Z DRUKARKI 3D

W Beckum powstał pierwszy w Niemczech dom jednorodzinny z wykorzystaniem druku 3D. Jest to udany eksperyment, który łączy atrakcyjną architekturę z szybkością budowy i oszczędnością materiałów. Do tego jest również kominek wykonany w tej samej technologii, który dominuje w salonie.

Wykonanie kopii złamanego uchwytu lub nawet całego fotela za pomocą drukarki 3D to dzisiaj żadna nowość. Ale cały dom? Jest to możliwe, co udowodnił architekt Waldemar Korte i zaangażowany zespół, tworząc innowacyjny dom jednorodzinny w Beckum.

To niesamowite, jak szybko taki dom powstawał. Parter powstał w niecałe 4 tygodnie. Piętro potrzebowało tylko 6 dni. Ze specjalnego betonu robot układał warstwę po warstwie o szerokości 6 cm i wysokości 2 cm, natomiast 1 m2 ściany powstawał w 5 minut. Aby budynek spełniał wymagania energetyczne, ściany zewnętrzne są warstwowe, z wypełnieniem z perlitu.

Dla ścian, które nie są nośnymi, układane były obok siebie dwa pasma po 6 cm. Już w czasie druku układane były przyłącza do wody i prądu, rury, przewody, jak również pozostawiano otwory w ścianach. Charakterystyczna dla architektury budynku jest rowkowana struktura powierzchni ścian oraz brak ostrych narożników, które wynikają z zastosowanej technologii. Architekt Waldemar Korte starał się w jak największym stopniu skutecznie wykorzystać możliwości technologii, za co otrzymał GERMAN INNOVATION AWARD.

Po ośmiu miesiącach, w lipcu 2021 roku, dom był gotowy do zamieszkania.

Do budowy kominka, również w technologii 3D, wykorzystano wkład SPARTHERM PH, którego zaokrąglone kształty wpisują się doskonale w architekturę całego budynku.


HKI PRESSEINFORMATION

Frankfurt 11.05.2023

Branżowe stowarzyszenie HKI i problem równowagi ekologii i ekonomii

Prezydent HKI, Christiane Wodtke, stwierdziła: Siła innowacji ma decydujący wpływ na przyszłość naszego kraju. Przy tym równowaga pomiędzy ekologią a ekonomią jest najważniejszym wyzwaniem.

HKI, stowarzyszenie przedsiębiorców z branży domowych urządzeń grzewczych i technik kulinarnych, w dniach 8-9 maja miało w Berlinie swoje doroczne walne zebranie członków. HKI reprezentuje interesy ponad 230 firm. Około 160 uczestników ze sfery polityki, biznesu i organizacji branżowych skorzystało z zaproszenia na uroczystość w Berlinie.

Kulminacyjnym punktem wieczornej imprezy 8 maja było wystąpienie Christiana Kuehna, sekretarza stanu w BMUV (niemieckim federalnym ministerstwie środowiska). Wystąpienie składało się z interesujących refleksji na temat celów rządu federalnego w zakresie przygotowania transformacji w zakresie polityki energetycznej i klimatycznej. Otwartość sekretarza stanu na gospodarcze uwarunkowania i możliwości przemysłu, sprawiała obiecujące wrażenie. Sekretarz stanu Kuehn stwierdził, że jego podziw budzi gotowość średniej wielkości firm do wypełnienia zobowiązań ochrony klimatu oraz wdrażania innowacji.

Obecny na spotkaniu profesor dr. Klaus Toepfer, były federalny minister środowiska i wicedyrektor programu klimatycznego ONZ, jak również laureat nagrody HKI – ZUKUNFT PREIS 2022, a także autor powiedzenia: „Ekologia i Ekonomia muszą być tak samo traktowane”, potwierdził znaczenie równowagi pomiędzy ekologią a ekonomią. Udział polityków w spotkaniu przemysłu oznacza możliwość konstruktywnego dialogu pomiędzy polityką a gospodarką.

W towarzyszących spotkaniu dyskusjach Frank Kienle, generalny dyrektor HKI, potwierdził gotowość organizacji na wyzwania i zapewnił o aktywnym wspieraniu członków HKI zarówno na arenie krajowej, jak i europejskiej.

W podsumowaniu spotkania Christiane Wodtke, prezydent HKI, apelowała: – Kształtować przyszłość należy dzięki innowacjom. Nic nie szkodzi bardziej innowacyjności niż przesadne regulacje. Politycy powinni bardziej ufać w siłę innowacyjności i chęć wdrażania innowacyjności właśnie u średniej wielkości firm. Polityka- Gospodarka- Społeczeństwo muszą razem wypracować rozwiązania i przejąć za nie społeczną odpowiedzialność.

Zebrał i opracował Witold Hawajski


Zobacz poprzedni przegląd mediów zagranicznych:

O planach na przyszłość, zduństwie i problemach branży

Rozmowa z nowo wybranym Starszym Cechu Zdunów Polskich – Janem Zaporą.

Jan Zapora, Starszy Cechu Zdunów Polskich

Podczas ostatnich wyborów nowych władz Cechu Zdunów Polskich został Pan wybrany Starszym Cechu. W związku z tym chciałam zapytać, jakie są plany nowego Zarządu, jakie działania chcą Państwo podjąć?

Jan Zapora: Przede wszystkim zależy nam na zjednoczeniu branży. Chcemy, by Cech zrzeszał jak największą liczbę osób i firm, zarówno zdunów, jak i kominkowych firm wykonawczych, które przecież też budują urządzenia kominkowe i piecowe w oparciu o nowoczesne technologie zduńskie. Popularne obecnie tak zwane ciepłe kominki to rozwiązania, które również wykorzystują techniki z zakresu zduństwa.

Zjednoczenie branży jest bardzo potrzebne. Jednak nasuwa się pytanie, w jaki sposób Cech zamierza pozyskać nowych członków i co im zaoferuje?

J.Z.: Oprócz zwiększenia liczby członków, planujemy także organizować szkolenia techniczno-teoretyczne oraz chcemy zapewnić członkom stałe wsparcie. W obecnych czasach ważne jest podnoszenie kwalifikacji, dlatego chcemy zaoferować członkom możliwość uczestnictwa w dwóch nieodpłatnych kilkudniowych szkoleniach w ramach podnoszenia kwalifikacji oraz wzbogacania wiedzy i umiejętności. Nasze szkolenia będą nie tylko teoretyczne, ale też praktyczne. Szkolenia organizować będzie specjalna komisja szkoleniowa. Warto zaznaczyć, że pierwsze tego typu szkolenie odbyło się już pod koniec kwietnia w Tłuszczu. Dotyczyło ono budowy kuchni oraz pieca do pizzy i towarzyszyło Walnemu Zjazdowi Cechu Zdunów Polskich, które wybrało nowe władze Cechu.

Kto zatem może zostać członkiem Cechu? Czy trzeba być zdunem posiadającym uprawnienia zawodowe – mistrzowskie lub czeladnicze?

J.Z.: Aby zostać członkiem Cechu, nie trzeba mieć rzemieślniczych uprawnień zawodowym. To wymaganie dotyczy jedynie członków Zarządu. Każda osoba, która wykonuje zawód kominkarza lub zduna i ma zarejestrowaną działalność gospodarczą, może zostać członkiem Cechu z pełnym prawem głosu podczas Walnych Zgromadzeń. Miłośnicy zduństwa również mogą być członkami Cechu, ale bez prawa głosu.

Ilu członków obecnie zrzesza Cech Zdunów Polskich?

J.Z.: W ostatnim czasie liczba członków się powiększyła, co nas cieszy. Cech obecnie ma około 50-ciu członków, ale wiemy, że kierunek, który sobie wyznaczyliśmy jest dobry, i mamy apetyt, a przede wszystkim widzimy potrzebę, aby było nas więcej.

W obecnych czasach bardzo potrzebna jest współpraca organizacji branżowych. Czy w związku z tym planują Państwo jakieś działania?

J.Z.: Jak najbardziej. Uważamy, że współpraca organizacji branżowych – kominkowych i zduńskich – jest bardzo potrzebna. Dlatego chcemy współdziałać między innymi z Małopolskim Cechem Zdunów i Zawodów Pokrewnych, Ogólnopolskim Stowarzyszeniem „Kominki i Piece” oraz akcją Drewno Pozytywna Energia. Chcemy też podjąć współpracę z polskimi producentami wkładów kominkowych oraz palenisk piecowych, i również dla nich przeprowadzać szkolenia techniczne.

Mówiąc o współpracy warto podkreślić, że Cech rozwija ją z Izbą Rzemieślniczą w Kaliszu. Na czym ta współpraca polega?

J.Z.: W Izbie Rzemieślniczej w Kaliszu mamy swoją siedzibę, ale przede wszystkim jako cech zduński chcemy dać możliwość zdobycia uprawnień zawodowych i tytułów: czeladnika zduństwa i mistrza zduńskiego. Dlatego w Izbie Rzemieślniczej mamy swoją komisję egzaminacyjną, która przeprowadza egzaminy zawodowe.

Wielu młodych adeptów rzemiosła może być zainteresowanych zdobyciem uprawnień i tytułu zawodowego, jak tego dokonać?

J.Z.: Przede wszystkim trzeba spełnić wymagania i skompletować dokumenty szczegółowo określone przez Izbę. Ich wykaz oraz potrzebne formularze można znaleźć na stronie internetowej Cechu Zdunów Polskich w zakładce „egzamin”. Jest kilka metod spełnienia wymagań. Taką podstawą jest 3-letnie doświadczenie w wykonywaniu zawodu, aby zostać czeladnikiem, i 6-letnie by zostać mistrzem.

Każda branża boryka się z jakimiś problemami. Jakie są – Pana zdaniem – najważniejsze problemy branży zduńskiej?

J.Z.: Nadal nie jest rozwiązana kwestia urządzeń rzemieślniczych budowanych własnoręcznie. Teoretycznie takie zduńskie piece są wyłączone z Ekoprojektu, ale nadal brakuje wiążącej interpretacji na gruncie polskiego prawa. W tym celu Cech podpisał umowę ze Szkołą Główną Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, gdzie w ostatnim czasie otworzono nowoczesne laboratorium badawcze, w zakresie przeprowadzania certyfikacji i badania urządzeń zduńskich. Takie są plany. Istnieje także, stworzony przez austriackie zrzeszenie zdunów, program obliczeniowy dla kuchni i pieców zduńskich. W Austrii to dobrze funkcjonuje i jest honorowane. W Polsce niektórzy też się tym programem posługują, jednak nie ma całkowitej pewności, czy obliczenia przeprowadzane w tym programie odnośnie konkretnych realizacji, będą w Polsce przez urzędy uznawane. Sprawa wydaje się nadal otwarta i istnieje pilna potrzeba jej rozwiązania.

Porozmawiajmy jeszcze o przyszłości. Jakie wyzwania widzi Pan jako Starszy Cechu przed branżą zduńską?

J.Z.: Moim zdaniem, najważniejsza jest współpraca. Niestety, w branży czasami brakowało jedności, chęci współpracy i działań ukierunkowanych na zjednoczenie wokół wspólnego dobra. A to jest bardzo potrzebne w walce o ochronę powietrza. W tym zakresie chcemy kontynuować współpracę z aktywnymi w tej dziedzinie Akcją Drewno Pozytywna Energia i Izbą Gospodarczą Urządzeń OZE. Taką aktywność zdecydowanie chcemy utrzymać, aby propagować zduńskie technologie wśród klientów i walczyć o dobre imię naszej branży.

Po tych ważnych kwestiach, które Pan poruszył, na koniec chciałam poprosić o pewną refleksję. Jak Pana zdaniem zmieniła się praca zduna na przestrzeni lat?

J.Z.: Zmieniło się dużo. Przede wszystkim kiedyś budowano albo paleniska otwarte, albo piece kaflowe bez żadnej wizji ognia. Obecnie zdun buduje piece, kuchnie, kominki z zamkniętymi komorami spalania i to z atrakcyjną wizją ognia. Co więcej, aby spełnić oczekiwania współczesnych klientów, często łączy się technologie zduńskie z nowoczesnymi urządzeniami. Dobrym przykładem jest kuchnia kaflowa, która poza tradycyjnymi urządzeniami na drewno posiada też elektryczną płytę ceramiczną czy piekarnik. Dodatkowo zdun ma obecnie wybór i może korzystać z różnorodnych gotowych elementów, jak paleniska, krążki czy kanały ceramiczne, oraz z nowoczesnych materiałów dostosowanych do wysokich temperatur, jak kleje, zaprawy, tynki. Kiedyś zdun musiał wszystko budować samodzielnie, można powiedzieć – „na piechotę”.

Dziękuję za rozmowę.

Aldona Mazurkiewicz

Kominkowe targi powróciły!

Jaka będzie przyszłość kominkowych targów? Jeszcze kilka miesięcy temu, w poprzednim numerze KominkiPro, zadawałem takie pytanie. Dzisiaj, pod koniec maja 2023 roku, mam już na nie odpowiedź – TARGI WRÓCIŁY! Wróciły targi kominkowe i kominki na targach, i to w pięknym stylu, który wielu wrogów kominków i palenia drewnem (a są i tacy) mógł zaskoczyć.

Wrażenia osobiste i zespołu Świata Kominków oparte są na odwiedzeniu w ciągu 4 miesięcy aż sześciu imprez zagranicznych i wielu imprez krajowych. Nie wszystkie imprezy miały takie „szczęście” jak PROGETTO FUOCO, które otwierały w 2020 roku, a następnie w roku 2022 zamykały pandemię, i nawet jeśli piętno covid miało na nie wpływ, to obie imprezy odbyły się niemal w planowanym terminie. Pandemia sprawiła, że imprezy targowe albo były odwoływane, albo przybierały formę „digital”, która się raczej nie sprawdziła, mimo intensywnej promocji i stworzeniu kosztownych aplikacji. Teraz, po kilkuletniej nieobecności spowodowanej ograniczeniami covidowymi i niefortunnym układem terminów, powróciły „w realu” zarówno targi KOK w Wels, Flamexpo w Lyonie, jak również ISH we Frankfurcie. Wszyscy z niepokojem oczekiwali rezultatów, a te na szczęście okazały się dobre.

ISH Frankfurt

Nie wszystko odbyło się „po staremu”, bo przez kilka lat wiele się zmieniło. Branża kominkowa może nie tyle została „wyeksmitowana” z Frankfurtu, ile na skutek przesunięcia wiodącej tematyki tej imprezy na problemy energetyczne w skali makro, hala kominkowa 9.2 zniknęła, natomiast dedykowana ogrzewaniu biomasą hala 11 została niemal całkowicie opanowana przez kotły na drewno i pellet. Jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło i nowa impreza, typowo kominkowe targi World of Fireplaces w Lipsku, okazała się dla branży kominkowej wielkim sukcesem, i jest już pewne, że targi będą kontynuowane w cyklu 2-letnim; podano już nawet termin na rok 2025.

Italia Legno Energia

Halę targów ITALIA LEGNO ENERGIA w Arezzo kominki i piecyki grzecznie podzieliły z kotłami na drewno i pellety. Podobnie było w Lyon, gdzie na FlamExpo w ramach targów BeePositive do dość licznej kominkowej ekspozycji dołączyły również kotły na biomasę. Wszędzie, w różnych proporcjach w towarzystwie biomasowym pojawiały się pompy ciepła i fotowoltaika. Czy to się zduńskim ortodoksom podoba, czy nie, fotowoltaika oraz pompy ciepła wyznaczają obecnie główne kierunki, dominują bogactwem oferty i – co tu dużo mówić – kuszą dotacjami. Kominki nie są dla tych rozwiązań konkurencją i mogą być doskonałym hybrydowym uzupełnieniem. Jednak samo się to nie zrobi, dlatego aby nie zapomniano o udomowionym ogniu, trzeba jego zalety wciąż pokazywać i promować. Szczególnie tam, gdzie jest możliwość pokazania kominków „w akcji”. Potencjalnym klientom trzeba dać możliwość zobaczenia żywego ognia i poczucia jego ciepła. Nawet najlepsza pompa ciepła tego nie zapewni!

World of Fireplaces Lipsk

Ludziom „z branży” też trzeba dodać sił i przekonania, że kominkowy ogień nie wygasł i ma się dobrze. Od czasu covidowego zamknięcia coraz popularniejsze internetowe strony i blogi nie wystarczą, a na dobre targi ludzie przychodzą, co udowodniły pierwsze imprezy tego roku. Świat Kominków z grupą firm stara się, aby kominkowy ogień, ten do wnętrz i ten do ogrodów, był obecny co najmniej na kilku krajowych imprezach w formie STREFY OGNIA.

Strefa Ognia magazynu „Świat Kominków” na targach BUDMA 2022

Oczywiście, można twierdzić, że na skutek zawirowań energetycznych spowodowanych wojną kominki będą „sprzedawać się same” i wszyscy zapomną o złych opiniach, jakie do niedawna o kominkach krążyły, i to nie tylko w Internecie! Jednak już koniec łagodnej zimy i kilka słonecznych tygodni pokazały, jak szybko jest w stanie wygasnąć ponadprzeciętne zainteresowanie kominkami i drewnem, które znamionowało rok 2022. A więc targi „w realu” powróciły i trzeba nadal kominki pokazywać oraz dbać o to, by poziom ekspozycji i sposób promocji pasowały do aktualnych wymagań i silnie przekonywały, że ogrzewanie OZE to nie tylko fotowoltaika i pompy ciepła; tak jak to może wynikać z rządowych programów i medialnych reklam. Wbrew pozorom, ludziom z branży również należy pokazywać, że w kominkach nadal ogień się pali, są nowości, innowacje i wciąż warto kominkami i piecami się zajmować.

Na potwierdzenie naszych opinii w tym numerze naszego czasopisma znajduje się kilka relacji z najważniejszych dla kominków imprez sezonu.

Witold Hawajski

Ile jest kominków, pieców, kotłów? – CEEB

Centralna Ewidencja Emisyjności Budynków to ewidencja źródeł ciepła w polskich budynkach. Od 1 lipca 2021 roku do 30 czerwca 2022 roku każdy właściciel lub zarządca budynku miał czas na złożenie deklaracji dotyczącej źródeł ciepła i spalania paliw. Właściciele nowych budynków muszą też takie deklaracje składać w terminie do 14 dni od momentu uruchomienia źródła ciepła. Dzięki statystykom CEEB wiemy, czym ogrzewają się Polacy. Ostatnie dane z 26 kwietnia 2023 roku podają, że w systemie złożono 9 372 610 deklaracji, z czego 8 601 256 dotyczy budynków mieszkalnych.

Ile mamy kominków, pieców i kuchni?

Według CEEB 1 550 807 gospodarstw domowych w Polsce posiada urządzenie kominkowe: kominek, kozę lub ogrzewacz pomieszczeń na paliwo stałe (drewno, pellety lub inny rodzaj biomasy, węgiel). To stanowi 11,16% udziału we wszystkich źródłach ciepła. Klasyfikowane oddzielnie piece kaflowe na paliwo stałe (węgiel, drewno, pellety lub inny rodzaj biomasy) zadeklarowało 678 273 respondentów, co stanowi 4,88%. Z kolei trzon kuchenny, piecokuchnię lub kuchnię węglową posiada 809 028 budynków (5,82% wszystkich źródeł ciepła). To pokazuje, że mamy w Polsce prawie 3 miliony urządzeń. Niestety, w kwestii kominków statystyki nie są doskonałe. Nie wysłuchano apelu branży kominkowej i w ankietach łączy się drewno (paliwo odnawialne) z węglem – paliwem kopalnym. Można zakładać, że w przypadku kominków i piecyków większość urządzeń to urządzenia na drewno. Wśród pieców kaflowych i kuchni część może być opalana węglem, szczególnie jeśli dotyczy to starych kamienic i bardzo starych urządzeń. Dodatkowo nie zastosowano w kominkach kryterium ekoprojektu. Co sprawia, że dane nie są pełne. No i okazuje się, że mimo upływu terminu nadal podobno kilkanaście % nie wysłało deklaracji więc są wątpliwości co do faktycznej liczby nie tylko kominków, ale i innych urządzeń. Charakterystyczne było masowe nadsyłanie deklaracji urządzeń na węgiel, gdy pojawiły się dodatki węglowe.

Ile jest kotłów na pellet i drewno?

Dane CEEB podają, że w Polsce jest użytkowanych 6 848 585 kotłów. W tym:

– kotłów na drewno kawałkowe – 2559 686 (37,4% wszystkich kotłów),

– kotłów na pellet – 421 110 (6,1% wszystkich kotłów).

Spośród wszystkich kotłów zaledwie 84 605 posiada Ekoprojekt, co stanowi 1,9% wszystkich kotłów.

Aldona Mazurkiewicz

Źródło: Statystyki Głównego Urzędu Nadzoru Budowlanego

Gorące tematy: Kotły na pellet wciąż czekają na „dobry” czas… (rozmowa video)

Rozmowa redaktora naczelnego Kominki PRO Witolda Hawajskiego z Prezesem Izby Gospodarczej Urządzeń OZE dr. Adamem Noconiem o branży kotłów pelletowych i perspektywach na przyszłość.

Kilka lat temu jako „tajemniczy klient” zadzwoniłem do jednego z producentów kotłów z pytaniem o niewielki kocioł na pellety. Zamiast zachęty do zakupu ekologicznego urządzenia usłyszałem, żeby skorzystać z ich oferty kotłów na… ekogroszek, bo będzie lepiej i taniej. I pewnie takie „porad” potencjalni nabywcy kotłów na pellet słyszeli wiele, bo węgiel cieszył się powszechną opinią „narodowego skarbu”, „eko-groszek” był promowany jako ekologiczny, a pellety to w końcu tylko sprasowane odpady drzewne. I tak było do końca 2021 roku, kiedy z listy programu Czyste Powietrze zniknęły w końcu kotły na kopaliny i – wbrew nazwie – wcale nie taki „eko” opał. Przez wiele lat kotły pelletowe promowali głównie eko-entuzjaści niekorzystający z rządowego wsparcia, nic więc dziwnego, że na parę milionów różnego rodzaju kotłów węglowych jedynie 400 tysięcy stanowią kotły na pellet. Czy to dużo?

Biorąc pod uwagę fakt, że tylko w roku 2022 w Polsce sprzedano ponad 200 tysięcy pomp ciepła, skala tego, co udało się uzyskać przez znacznie dłuższy czas w zakresie instalacji kotłów na ekologiczny pellet, nie imponuje. Ale też pellet nigdy nie był w strefie poważnego zainteresowania władz i nie miał wsparcia. Nawet w sytuacji kryzysu na rynku paliw wybrano szukanie węgla w odległych miejscach globu a nie lokalną – jeśli chodzi o urządzania i paliwo – ofertę na pellety i drewno.

Kryzys na rynku paliw był doskonałą szansą na wykonanie strategicznego „zwrotu” nie tylko w wielkiej energetyce, ale i w ogrzewaniu polskich domów. Szansa ta przeszła bokiem polskim producentom nowoczesnych kotłów na pellet i to mimo wieloletniego doświadczenia w produkcji, mimo oferty nowoczesnych, spełniających Ekoprojekt urządzeń. Polscy producenci wysokiej jakości pelletu, z produkcją na poziomie 1,8 mln ton rocznie (piąta siła w Europie) przegrali w konkurencji z kolumbijskimi kopalniami oferującymi miał i węglowe muły. Znaczna część rządowych dopłat do paliw zamiast wesprzeć polską ekologiczną transformację, rozeszła się nie wiadomo nawet na co, bo nie wymagano „kwitów” zakupu. A i tak dopłaty do drewna i pelletu pojawiły się znacznie później niż te na węgiel. Co najlepsze, do dzisiaj bez problemów można legalnie zakupić węgiel nie spełniający żadnych norm. Po co więc kotły spełniające Ekoprojekt, na co pellety EN plus A1?!

Przy okazji okazało się, że producenci kotłów na pellet i producenci paliwa do ich zasilania (czyli pelletu) w decydujących miesiącach nie grali w tej samej orkiestrze. Gdy rządowe programy otworzyły drogę dla kotłów na drewno i pellet, producenci i dystrybutorzy pelletu wyśrubowali ceny swojego granulatu, motywując to na różne, nie zawsze czytelne sposoby.

Gdy z 800, 900 czy 1000 złotych za tonę naraz „zrobiło się” 3000–3500 złotych, takie ceny nie były akceptowana przez użytkowników kotłów i zachęcały do poszukiwań alternatywnych paliw, nawet w postaci konsumpcyjnego zboża. Takie ceny – co tu dużo mówić – nie zachęcały też absolutnie do inwestowania w nowe kotły. Tym bardziej, że pompy ciepła były intensywnie promowane i to one przejęły znaczną część rynku. Nic więc dziwnego, że drastyczny spadek zainteresowania kotłami na pellet odczuli natychmiast polscy producenci. Powstała jakiś czas temu Izba Gospodarcza Urządzeń OZE, zrzeszająca kilkudziesięciu, głównie polskich producentów kotłów, nie była w stanie zrobić zbyt wiele, aby poprawić sytuację.

Kocioł pelletowy Defro

Gdy krajowy rynek praktycznie zamarł, niektórzy producenci próbowali swoimi nowoczesnymi wyrobami zainteresować innych. Chyba po raz pierwszy w historii na kilku europejskich imprezach targowych (głównie na ISH we Frankfurcie) zauważyć można było tak liczną grupę polskich kotłów na pellet i drewno. Pozycja polskich producentów w Europie jest całkiem niezła, a najlepszym dowodem może być wysoka frekwencja na 8. Międzynarodowej Konferencji OZE, którą w Arłamowie Izba OZE zorganizowała w maju tego roku. Ostatnio Izba oraz Port PC wspólnie wysłały apel do Premiera Morawieckiego m.in. w sprawie podpisania porozumienia sektorowego oraz korekty VAT na paliwa odnawialne: drewno i pellet.

Prezes Izby OZE, dr Adam Nocoń, jest optymistą, ale ja mam wątpliwości, bo jeśli nawet w poważnej sytuacji kryzysowej nie zauważono prężnej branży, jeśli wówczas w ramach „tarczy” nie obniżono VAT na ekologiczne i lokalne paliwo (VAT na drewno i pellet to 23%, taki sam jak na benzynę i… złoto), to czy teraz jest na to większa szansa?

Zgodzę się jednak z prezesem Noconiem, że polskiej branży kotłów na pellet z pewnością nie pomaga brak jasno określonych porozumień, o co właśnie zabiegają autorzy apelu do premiera. Brak określonego wyraźnie miejsca dla ekologicznych urządzeń wykorzystujących lokalne paliwo sprawia, że branża nie czuje się pewnie. Jak można inwestować w „zielone” technologie, gdy przez długi czas rządowe programy dotowały wymianę starych kotłów węglowych na kotły nowe, ale… węglowe! Jakie szanse mają polskie kotły na pellet, gdy wciąż korzystniej dotowane są kotły na kopalny gaz, które w zdecydowanej większości są produktami zagranicznymi.

Prezes Izby OZE, dr Adam Nocoń, oczekuje od władz nawet nie preferencji, ale wyrównania szans. W Europie drewno i pellety są traktowane jako istotne uzupełnienie ekologicznej palety rozwiązań ogrzewania domów. W Niemczech i Austrii kotły na pellet skutecznie zastępują kotły na olej opałowy, czyli paliwo kopalne i importowane. W Wielkiej Brytanii oceniono, że około 70% domów nie nadaje się do instalacji pomp ciepła, pojawia się tam zatem miejsce dla coraz bardziej popularnego na Wyspach pelletu. W Polsce tymczasem na liście urządzeń dotowanych przez program Czyste Powietrze wciąż pozostają kotły na… olej opałowy. Kondensacyjne wprawdzie, ale to nie zmienia kopalnej ropy w paliwo ekologiczne!

kocioł pelletowy Metal-Fach

Z rozmowy z dr. Noconiem wynika, że postrzeganie kotłów na pellet jako konkurencji bezpośredniej dla pomp ciepła nie odpowiada aktualnym tendencjom. Kilkuletnie już doświadczenie europejskie z pompami ciepła pokazuje, że mimo licznych zalet najlepiej sprawdzają się w rozwiązaniach hybrydowych, również z kotłami na pellet. Nie konkurencja więc, ale współpraca, tym bardziej że wielu producentów kotłów – w tym z listy członków Izby OZE – to dzisiaj także wytwórcy albo dystrybutorzy pomp ciepła. O tym również poinformowano Premiera.

Z rozmowy z dr. Adamem Noconiem wynika też, że warto, by potencjalni nabywcy kotłów na pellet uzyskiwali proste i czytelne informacje o nowoczesnych urządzeniach i ich zaletach. Istotne jest też dążenie do długofalowej stabilizacji cen pelletu. Dostępny cenowo, dobrej jakości pellet może być sposobem na funkcjonowanie dla licznej grupy mniejszych jego wytwórców, którzy wprawdzie nie są w stanie podbić europejskich rynków, ale mogą produkować paliwo atrakcyjne dla lokalnego Kowalskiego. Porównanie liczby deklaracji, które złożono w styczniu (10,24% wszystkich) i w kwietniu (14,84%) 2023. roku na kotły na biomasę w programie Czyste Powietrze, wskazuje, że producenci kotłów na pellet i drewno najgorsze mają chyba za sobą.

Przed branżą kotłów na pellet i przed Izbą OZE stoi wiele wyzwań. Mam nadzieję, że klienci swoimi decyzjami zakupowymi sprawią, że liczący wiele firm polski sektor producentów kotłów na pellet i drewno, wytwarzający nowoczesne urządzenia i zatrudniający kilkadziesiąt tysięcy pracowników, będzie miał w końcu możliwość wykorzystania swojego wielkiego potencjału.

Witold Hawajski


Rozwój fotowoltaiki szansą dla… zdunów

Od kilku lat mamy w Europie wielkie zainteresowanie pozyskiwaniem energii elektrycznej z paneli fotowoltaicznych. Ten rynek wciąż rośnie, a jego liderami są Niemcy, Hiszpania i… Polska. To prawdziwy sukces polskich inwestorów, głównie prywatnych, polskich handlowców i również programów dotacji.

Chociaż nie wszystko w polskiej fotowoltaice idzie idealnie, bo albo sposób rozliczeń budzi wątpliwości, albo brakuje możliwości odbioru prądu wytworzonego w prywatnych gospodarstwach, tym niemniej na polskich dachach i koło domów pojawiło się w roku ubiegłym aż 350.000 instalacji. Razem jest ich ponad 1 milion, a średnia moc to 7,3 kW. W roku 2022 sprzedano w Polsce ponad 220 tysięcy pomp ciepła i jest to również doskonały wynik w skali europejskiej.

Chociaż pompy ciepła i fotowoltaika to również OZE, jednak niektórzy przedstawiciele branży kominkowo-zduńskiej mają tendencję do negowania wszystkiego, co „nie na drewno”. Jednak pompy ciepła i fotowoltaika nie są winne, bo problem nie leży w produktach, ale w sposobie ich nachalnego „wciskania” i bezpodstawnej negacji drewna i kominków przez urzędników i ich „suflerów” z smogowych alarmów. To oni ten zły ogień u zdunów rozpalili. Najwyższy czas zmienić narrację i zawrzeć nowe sojusze. Po pierwsze, narzekania zdunów pomp ciepła i fotowoltaiki nie zatrzymają, bo to zupełnie inny potencjał. Gdy np. europejska branża kominkowa chwaliła się niewątpliwym sukcesem kwietniowych targów w Lipsku i liczbą 240 wystawców, to na targach branży fotowoltaicznej InterSolar, które odbędą się w czerwcu w Monachium, zarejestrowano już 1200 wystawców.

Cerampiu

W Polsce powstaje kilka wielkich zakładów produkcyjnych pomp ciepła, również polskie firmy weszły dynamicznie w ten sektor, a dołączyli do nich koledzy z branży, czyli polscy producenci wkładów i piecyków kominkowych.

Warto, aby zduni zapomnieli o uprzedzeniach, spojrzeli na sprawę szerzej, bardziej otwarcie, a okazać się może, że dzięki pompom ciepła i fotowoltaice będziecie mieli dużo, bardzo dużo pracy.

MAGAZYN OD ZDUNA

O pompach ciepła współpracujących z urządzeniami na drewno lub pellety, czyli o modnych rozwiązaniach hybrydowych lub piecykach i kominkach stanowiących zabezpieczenie na wypadek braku prądu dla pompy, będzie jeszcze okazja napisać. Teraz chcę skoncentrować się na możliwości zatrudnienia zdunów w roli… magazynierów.

Wielkim problemem fotowoltaicznego wytwarzania prądu jest sezonowe i dobowe oddalenie pozyskiwania i zużywania energii. Co z tego, że słońce najintensywniej grzeje latem, jeśli potrzebujemy ciepła zimą. Oprócz tego, czy to lato, czy też zima, Słońce intensywnie operuje w ciągu dnia, czyli wtedy, gdy zwykle jesteśmy poza domem. Akumulowanie wytworzonej energii „na później” stwarza konieczność szukania skomplikowanych rozwiązań typu magazyny energii. Jasne, że można kupić kolejne elektroniczne cacko made in China. Jednak zduni mają rozwiązanie niejako od ręki, rozwiązanie prostsze, przyjemniejsze i na ogół… ładniejsze.

KAFLE TO DOSKONAŁY MAGAZYN ENERGII!

Wy, zduni, wiecie to najlepiej, że jest to „magazyn” sprawdzony przez wieki, głównie w Europie, ale też w innych częściach świata! Najstarsza działająca europejska kaflarnia, manufaktura Sommerhuber, liczy sobie ponad 530 lat, a kto wtedy słyszał o elektronice z Chin? Mamy więc ceramikę, która doskonale zatrzymuje ciepło i oddaje je w łagodny sposób, który austriaccy lekarze ocenili w swoich badaniach jako wręcz „prozdrowotny”. Wykorzystywać ceramikę można w tradycyjnym piecu czy kominku opalanym drewnem, kominku gazowym, elektrycznym czy na bioetanol, ale też w funkcjonalnych bryłach bez palenisk, kaflowym zapiecku, ścianie czy ławce. Pozostaje tylko zatrudnić prąd wytworzony w fotowoltaicznych panelach do podgrzania ceramiki…

Gutbrod Keramik, model Gutbrod e-konzept

Nawet w zimowe dni fotowoltaika bez problemu wytwarza 500-700 W, a 1-2 kW nie są też czymś wyjątkowym. Taka moc, powiedzmy 1,5 kW, wystarcza, aby przez parę godzin nagrzać dość dużą powierzchnię ceramiczną.

PRĄD TO W ZASADZIE NIC NOWEGO

Kominki elektryczne są coraz bardziej popularne. Ich „płomienie” są coraz bardziej realistyczne, mają grzałki z możliwością sterowania wi-fi i wyłączania na lato. Jednak to rozwiązanie daje efekt tu i teraz, i nie zatrzyma ciepła na dłużej, a to zdunów interesuje najbardziej.

Wiele lat trwała moda na wstawianie do kaflowych pieców elektrycznych grzałek zasilanych „nocnym” prądem. Było to rozwiązanie nie do końca idealne i zniknęło wraz z drastycznym wzrostem cen prądu. Sprawa zasadniczo się zmienia, gdy zamiast punktowo nagrzewającej grzałki, zastosujemy rozłożone na większej powierzchni maty grzewcze lub grzewcze kable. Taki sposób nagrzewania bardziej pasuje do sposobu oddawania ciepła przez kaflowy piec, a podobne systemy całkiem dobrze sprawdzają się w przypadku ogrzewania podłogowego czy ściennego. Już kilka lat temu jeden z wykonawców przysłał nam zdjęcia realizacji kaflowej z ławką podgrzewaną za pomocą elektrycznej maty grzewczej. Od wielu lat elektryczne maty grzewcze wykorzystywane są w budownictwie. Można nawet w budowlanych marketach znaleźć całe zestawy mata + sterowanie. Niby proste i dostępne rozwiązanie, a jednak kolejnej informacji o podobnej realizacji już nie otrzymaliśmy. To takie proste… Należy tylko na odpowiednim etapie budowy pieca czy kominka taką matę ułożyć i dalej piec budować. Należy przy tym pamiętać, że podłogowe czy ścienne ogrzewania rozkładane są na dość dużych powierzchniach i pracują w stosunkowo niskich temperaturach. W przypadku kominka lub pieca powierzchnia, na jakiej możemy nasz elektryczny przewód grzewczy rozłożyć, jest znacznie mniejsza. Na dodatek temperatury powierzchni pieca czy kominka mogą być znacznie wyższe, nawet 60 stopni. Ta różnica sprawia, że zdun powinien moc i długość stosowanych kabli grzewczych dobrać do swoich potrzeb.

PRZYKŁADY JUŻ SĄ

Na tegorocznych targach KOK Wels, Italia Legno Energia w Arezzo, FlamExpo w Lyonie czy na WoF w Lipsku można było spotkać konkretne rozwiązania pieców kaflowych z elektrycznym ogrzewaniem. Od wielu lat na rynku obecny był system ceramiki COTERRA specjalnie przygotowanej „pod grzewcze przewody” wodne lub elektryczne przez manufakturę KAUFMANN KERAMIK. Teraz ten system, dzięki fotowoltaice, dostał „nowe życie”. Ciepłe kaflowe piece z elektrycznym systemem grzewczym prezentowały też manufaktury ceramiczne GUTBROD oraz CERAMPIU.

Nawet Westbo of Sweden jeden ze swoich żeliwnych modeli, Carl (żeliwo też dobrze akumuluje ciepło), oferuje jako piec elektryczny.

Kaufmann Keramik, QNtiles Smart Warm

W związku z tym, że potrzeby zdunów nieco odbiegają od potrzeb fachowców układających podłogi, austriacka firma CARLO LOYSCH z Melk oferuje zdunom specjalnie dla nich przygotowane zestawy ogrzewania elektrycznego. I to one są głównie wykorzystywane przez wymienione wyżej manufaktury ceramiczne. Mogą to być kable grzewcze dla rozwiązań wyłącznie elektrycznych, ław podgrzewanych itp., ale też DUO THERM dla pieców dwufunkcyjnych (palenisko na drewno + prąd).

W Polsce manufaktury ceramiczne oczywiście są, ale dotąd były tak zajęte, że takich rozwiązań nie proponowały. Jednak nic nie stoi na przeszkodzie, aby ktoś nie spróbował… Jednak by z etapu prowizorki przejść do profesjonalizmu, należy chyba podjąć współpracę z jednym z dostawców kabli grzewczych, np. firmą DEVIFLEX, aby zduńską ofertę wspólnie stworzyć.

PRĄD TO SZANSA DLA ZDUNÓW

Jak wspomniałem, 350 tysięcy instalacji fotowoltaicznych, jakie powstały w roku 2022, i ponad milion łącznie działających to wbrew pozorom nie są domy „stracone” dla zdunów. Jeśli tylko zdun będzie miał przygotowaną ofertę elektro-grzania i potrafi przekonać inwestora, że jego inwestycja będzie dawała inwestorowi korzyści. Korzyści w skali makro, czyli możliwość zmniejszenia obciążenia sieci, są oczywiste. Jednak prywatnego użytkownika bardziej zainteresuje możliwość taniego i bezobsługowego ogrzewania salonu, kiedy jest w pracy, i powrót wieczorem do ciepłego pomieszczenia. Ten ceramiczny magazyn energii może mieć formę cylindryczną, formę ściany czy ławy. Może skusić również możliwość budowy prawdziwego pieca, jednak dzięki modułom elektrycznym do wykorzystania podwójnego, czyli rozpalania ognia w kominku czy piecu podgrzanym wcześniej przez fotowoltaikę.

Co do kosztów, to nawet jeśli kaflowy piec „z prądem” będzie kosztował tyle, co magazyn energii importowany z Chin, to z pewnością będzie to rozwiązanie mniej awaryjne, pewniejsze. Będzie jednocześnie estetycznym „bezpiecznikiem” na wypadek np. awarii prądu.

Na dodatek zdun może pokazać, że ceramiczny magazyn ciepła może mieć przyjemną formę, a piec czy kominek kaflowy będzie również źródłem dodatkowej przyjemności. No i można zaprosić przyjaciół, aby przy takim magazynie posiedzieli przy winie. Przy elektronicznym pudle raczej to się nie uda.

A więc zduni, budujcie piece „z prądem”. Jak nie wy, to kto?

Witold Hawajski

Akademia Ładnego Kominka cz. V – Zanim wybudujesz kuchnię ogrodową…

Dlaczego ciągle powstają brzydkie kominki? Dlaczego, mimo użycia cennych materiałów i dużych pieniędzy, często nie ma dobrych efektów estetycznych? Jak zrobić piękny kominek? Dlaczego projektowanie nie jest takie łatwe? Z pewnością nie można się tego nauczyć w pięć minut, stąd pomysł na dłuższy cykl wykładów Akademia Ładnego Kominka.

Skoncentrujemy się na tych typach urządzeń, których formę najłatwiej jest popsuć złym projektem: kominkach „z wkładem” oraz piecach kaflowych. Najpierw ogólnie nakreślimy zagadnienia, zaś w kolejnych wykładach cyklu przyjrzymy się z bliska poszczególnym problemom. Naszym przewodnikiem będzie profesor Politechniki Lubelskiej, dr hab. inż. arch. Natalia Przesmycka.

Partnerem Akademii Ładnego Kominka jest największa polska kaflarnia – Kaflarnia Kafel-Kar.


Ogień w ogrodzie wzbogaca jego funkcjonalność i nadaje nową jakość przestrzeni. Niestety, czasy spontanicznego palenia ognisk już minęły, a wszelkie rozpalanie ognia musi odbywać się w przystosowanych do tego celu urządzeniach lub konstrukcjach. Alternatywą dla przenośnego grilla są murowane paleniska, których funkcjonalność może być zdecydowanie większa, a możliwości wykreowania dzięki nim atrakcyjnej przestrzeni w ogrodzie są w zasadzie nieograniczone.

Pomysł na organizację letniej kuchni czy grilla wraz z miejscem do biesiadowania jest kluczowy dla określenia jego lokalizacji, gabarytów, konstrukcji i estetyki, a także wiążących się z nim uwarunkowań prawnych. Najważniejsza jest identyfikacja potrzeb: jak często użytkownicy będą z niej korzystać i w jaki sposób?, jak wiele osób ma się zmieścić w jego sąsiedztwie?, czy możliwe jest wykonanie zadaszenia lub osłony? Lokalizacja ogniowego urządzenia ogrodowego jest kluczowa. Należy zwrócić uwagę na aspekty funkcjonalne i techniczne. Aspekty funkcjonalne dotyczą powiązania z domem i innymi częściami ogrodu. Należy zastanowić się, dla ilu osób przewidziane będzie miejsce do biesiadowania i czy zależy nam na jego eksponowaniu, czy ukryciu. Kluczowa będzie droga pomiędzy nim a znajdującą się w domu łazienką. Bardzo wygodnym rozwiązaniem jest wykonanie w miejscu do biesiadowania całego ciągu roboczego ze zlewem, oświetleniem, półką i hakami do odwieszania oraz z fragmentem blatu. Zadaszenie, przynajmniej obszaru roboczego, pozwala na korzystanie z kuchni niezależnie od pogody, zaś połączenie z osłoniętą strefą stołu biesiadnego jest wręcz rozwiązaniem idealnym. Ciekawym kompromisem może być wprowadzenie mobilnej markizy, mocowanej do konstrukcji zadaszenia strefy roboczej, której rozciągnięcie pozwoli na ochronę przed deszczem większej przestrzeni.

Chociaż nie jest to regułą, dobrze gdy forma architektoniczna budowli nawiązuje do budynku mieszkalnego. Nawiązanie to można najłatwiej uzyskać stosując te same materiały budowlane, na przykład gdy budynek posiada akcenty z cegły klinkierowej lub kamienia, to identyczny materiał użyty do budowy kuchni letniej świetnie ujednolici wygląd całości. Forma architektoniczna powinna być jednak przede wszystkim podporządkowana funkcjonalności. Im wyższy komin będzie odprowadzał dym, tym lepiej będzie działał kominek czy grill i tym mniej uciążliwe będę spaliny. Można przyjąć, że minimalna wysokość wierzchu komina powinna wynosić 2,5 m, jednak wysokość tę powinno się ustalić po analizie warunków lokalizacyjnych, zwłaszcza występowania w obrębie kuchni elementów mogących zakłócać lub ograniczać odprowadzanie spalin.

Analizując funkcjonalność formy pod kątem nasycenia kuchni funkcjami i rodzajem urządzeń ogniowych (piec, komory wędzarnicze, piekarnik, grill), można założyć, że im więcej ich będzie, tym lepszy efekt da zbudowanie kuchni na planie litery L. Taki układ, podobnie jak w zwykłej kuchni domowej, znaczenie poprawi wygodę funkcjonowania w przestrzeni roboczej przez skrócenie odległości pomiędzy urządzeniami.

Zastosowane materiały będą kluczowe dla estetyki letniej kuchni. Najpopularniejsze są konstrukcje z cegły, o których atrakcyjności decyduje zarówno rodzaj zastosowanego materiału, jak i dokładność wykończenia. Zestawienia kolorystyczne, które wyglądają dobrze, to niekontrastujący odcień cegły i zaprawy, z kolei zastosowanie ciemnych spoin będzie optycznie obciążać konstrukcję i może wyglądać nieco staromodnie. Podobnie w przypadku konstrukcji drewnianej: ciemny kolor elementów sprawi, że będą się one wydawać masywniejsze, a jasny doda lekkości i nowoczesności. Blat lub jego fragmenty mogą być wykonane z różnych materiałów: kamienia, cegły, płytek ceramicznych lub gresowych, ze szczególnym zwróceniem uwagi na aspekt ich mrozoodporności. Spójnie wyglądają konstrukcje, w których ten sam materiał zastosowany jest na wszystkich płaszczyznach (np. klinkier), zaś zróżnicowanie i detal uzyskany jest dzięki wprowadzeniu różnych wątków jego układania.

Elementami, których wykonanie ma zasadniczy wpływ na estetykę letniej kuchni, są wszelkie drzwiczki i zamknięcia. Ze względów funkcjonalnych ich konstrukcja jest metalowa, jednak idący za tym ciemny kolor i ciężki wygląd można zredukować stosując (przynajmniej na niektórych z nich) drewniane wykończenie. W przypadku chęci zastosowania drewna na drzwiczkach paleniska, koniczne jest wykonanie izolacji (np. z twardej wełny mineralnej) pomiędzy warstwą wewnętrzną a licem zewnętrznym. Obecnie coraz bardziej popularne są gładkie i jasne wykończenia ścian kuchni, na przykład tynkowane. Sprawdzą się one dobrze zarówno w stylistyce rustykalnej, jak i nowoczesnej, jednak inwestorów należy uprzedzić, że w celu odświeżenia, przynajmniej raz na kilka sezonów elewacja może wymagać przemalowania.

Przeanalizujmy kilka przykładów realizacji, przyglądając się im pod kątem rozwiązań estetycznych.

Wyglądające lekko rustykalne kuchnie letnie zawdzięczają ten efekt zastosowaniu białego tynku i niewielkiej ekspozycji cegły, a także zastosowaniu jasnego drewna jako konstrukcji wiaty.

Kuchnia letnia ciekawie wkomponowana we fragment ogrodzenia. Problemem jednak może być wysokość komina i idące za nią ryzyko zabrudzenia spalinami ściany budynku, do którego kuchnia przylega. Wprowadzenie zadaszenia, przynajmniej nad strefą roboczą, znacznie poprawiłoby funkcjonalność. Poziome elementy drewniane, nie zabezpieczone od góry, mogą szybko ulec korozji.

Kuchnie letnie, grille i wędzarki ogrodowe to budowle, które nie lubią symetrii. W tym przypadku widać, że symetryczna forma nie harmonizuje ze ścianą budynku, wydaje się przypadkowo dostawiona.

Rustykalna stylistyka powoli staje się niemodna. Jakich elementów unikać? Konstrukcji z drewnianych okrąglaków lub fragmentów pni, zabezpieczonych błyszczącym impregnatem, murowania z kamieni narzutowych, kontrastujących kolorów i ciemnych spoin. 

Niby nowocześnie, ale kuchnia letnia o ciekawej, prostej i funkcjonalnej formie została wykończona imitującą kamień okładziną ścienną, podczas gdy stoi tuż obok kamiennego muru wykonanego ze szlachetnego materiału. Taki kontrast źle wygląda zarówno ze względu na różnice jakości, jak i skalę oraz kolor materiału. Efekt „taniości” potęguje poliwęglanowe przykrycie.

Bajkowy, słodki styl tej kuchni ogrodowej nie każdemu przypadnie do gustu, jednak nie można jej odmówić oryginalności i staranności wykonania. Dobry efekt daje zastawanie tego samego jasnego granitu jako nawierzchni ogrodowej.

Staranne ułożenie cegły na wszystkich płaszczyznach kuchni i podłogi świadczy o profesjonalizmie wykonawcy i starannym przemyśleniu detalu. Wprowadzenie okien nadaje konstrukcjom lekkości w sensie wizualnym, jest także praktyczne.

Na koniec pozostaje tylko zweryfikowanie, czy zaplanowaną kuchnię można bez problemu zbudować. Obecnie prawodawstwo w zakresie budownictwa ulega częstym zmianom i warto na bieżąco sprawdzić, czy budowę muszą poprzedzić formalności prawne. Z prawnego punktu widzenia murowany grill czy kuchnia ogrodowa to budowla, a dokładnie element małej architektury ogrodowej i – jako taki – nie wymaga żadnych formalności poprzedzających budowę. Jednak w zależności od formy letniej kuchni oraz jej architektonicznej oprawy, może być konieczność zgłoszenia prac budowlanych do odpowiedniego organu (starostwo powiatowe lub urząd miasta). W przypadku sytuowania na działce, na której znajduje się budynek mieszkalny lub przeznaczonej pod budownictwo mieszkaniowe, wielkością, której przekroczenie powoduje konieczność takiej procedury, jest obecnie 50 m2, przy czym łączna liczba tych wiat na działce nie może przekraczać dwóch na każde 1000 m2. Dotyczy to ogrodowych wiat, altan czy innych zadaszeń, które znacznie mogą wzbogacić funkcjonalność letniego miejsca do biesiadowania. Należy zaznaczyć, że przez wiatę rozumiemy konstrukcję z zadaszeniem wspartym na słupkach, posiadającą fundamentowanie, lecz nie posiadającą ścian. Zgłoszenie konieczne będzie w przypadku, gdy kuchnia ogrodowa lub grill zostanie wkomponowany w ganek lub oranżerię (ogród zimowy), które stanowią element przylegający do budynku. Zgłoszenia będzie również wymagało budowanie ogrodowego grilla, jeżeli będzie się to wiązało z budową przydomowego tarasu naziemnego o powierzchni zabudowy powyżej 35 m2. Jeżeli zatem nasze ogrodowe przedsięwzięcie zakwalifikowane zostanie do kategorii wymagającej zgłoszenia, w odpowiednim formularzu – dostępnym w starostwie lub urzędzie miasta – trzeba będzie opisać podstawowe parametry budowli (przeznaczenie, wysokość, wymiary, sposób posadowienia, konstrukcję, zastosowane materiały itp.) oraz czasem dołączyć rysunek projektowy, ukazujący usytuowanie na działce.  

Dr hab. inż. architekt Natalia Przesmycka, profesor Politechniki Lubelskiej

Zdjęcia: archiwum redakcji